Walkiria

Zakończone Filmy Kina Świt Data rozpoczęcia: 30.03 godz.: 17.00 Miejsce: Kino Świt

Wystawienie opery Richarda Wagnera to zawsze wielkie wydarzenie. Nie tyle z powodu ogromu jego wielogodzinnych dzieł, co przede wszystkim trudności wykonawczych, jakie postawił przed artystami.To dlatego na światowych scenach nie goszczą one na co dzień, a specjalna kategoria śpiewaków wagnerowskich jest wprost rozchwytywana. Walkiria – drugie ogniwo tetralogii Pierścień Nibelunga – opowiada o spotkaniu rozdzielonych bliźniąt: Zygmunta i Zeglindy. Zraniony podczas walki wojownik trafia do domu Zeglindy i zakochuje się w niej z wzajemnością, choć kobieta jest mężatką i okazuje się być jego siostrą. Śmiertelnicy są jednak tylko pionkami w grze bogów: Wotana i jego żony Fricki. Walkiria Brunhilda, jedna z córek Wotana, sprzeciwia się jednak woli ojca… Multimedialna inscenizacja Met nawiązuje do historii wykonań tej opery i podkreśla ponadczasowość dzieła Wagnera.

dyrygent: Philippe Jordan
reżyseria: Robert Lepage
scenografia: Carl Fillion
kostiumy: François St-Aubin
światło: Etienne Boucher

Obsada:
Christine Goerke jako Brünhilde
Eva-Maria Westbroek jako Sieglinde
Stuart Skelton jako Siegmund
Jamie Barton jako Fricka
Greer Grimsley jako Wotan
Günther Groissböck jako Hunding

Kraj. Operowa „Gra o tron” na żywo z Met w polskich kinach

Miłośnicy opery w Polsce będą mogli obejrzeć w sobotę spektakl „Walkirii” Richarda Wagnera transmitowany do kin z nowojorskiej Metropolitan Opera . Odtwórczyni głównej roli Christine Goerke w rozmowie z PAP porównała przedstawienie do serialu telewizyjnego „Gra o Tron”.

– Muszę powiedzieć, że to naprawdę świetna zabawa. A jeśli oglądasz „Grę o tron:, na pewno ci się to spodoba – powiedziała PAP Goerke, amerykańska sopranistka dramatyczna odtwarzająca Brunhildę. New York Times nazwał jej rolę tryumfalnym powrotem.

„Walkiria” jest drugą częścią tetralogii Wagnera „Pierścień Nibelunga”. Met przedstawia ją jako ekscytującą opowieść o pasji, buncie, zemście i zabójstwie. Udział w niej biorą bogowie, herosi oraz nadprzyrodzone istoty. Ludzie w rozgrywkach tych pierwszych są tylko jakby pionkami.

Inscenizacja cyklu („Złoto Renu”, „Walkiria” „Zygfryd”, „Zmierzch Bogów”) jest wznowieniem produkcji Roberta Lepage prezentowanej w latach 2010-12. Akcja toczy się z zachowaniem tej samej scenografii zwanej „maszyną” zdominowanej przez ogromne obrotowe elementy przypominające klawisze fortepianu. Zmienił się dyrygent, a także obsada.

– To jest coś, o czym marzyłam w wieku 27 lat, kiedy śpiewałam w Met Trzecią Nornę w „Zmierzchu bogów”. Pamiętam zejście ze sceny po scenie Norn. Stałam w kulisach. To była Jane Eaglen (sopran dramatyczny). Pomyślałam sobie: – kiedyś, proszę, proszę, proszę A teraz nadszedł tutaj ten dzień. Zaśpiewać w Met to zawsze zaszczyt. Ale lista pań, w tym Birgit Nilsson, które miały zaszczyt śpiewać Brunnhildę na tej scenie jest dość krótka. Mam nawet wrażenie, że nie zasłużyłam na to, by do nich dołączyć – powiedziała PAP Goerke.

– Praca z Evą Marią Westbroek (sopran w roli Zyglindy) przysporzyła mi ogromnie wiele radości. Poza tym, że jest ona cudowną śpiewaczką, jest wspaniałą koleżanką i aktorką, potrafi rozweselać na każdym kroku. Jestem bardzo szczęśliwa, że wreszcie mogę z nią pracować. Po raz pierwszy współpracuję z maestro (Philippe)Jordanem i nie potrafię nawet wyrazić, jaka to wielka przyjemność. Jest świetnym muzykiem, cały czas obserwuje scenę. Dzięki temu czujemy się całkiem bezpiecznie, a kiedy czujemy się bezpiecznie rodzi się szansa na tworzenie sztuki – oceniła.

Goerke zapewniła, że bardzo lubi postać Brunnhildy. Dostrzegła w niej pełnię człowieczeństwa, zanim jeszcze z nakazu rozgniewanego ojca stała się zwykłym śmiertelnikiem. Władca bogów Wotan (bas-baryton Greer Grimsley) skazał ją na to za sprzeciwienie się jego woli.

– Znajduję wiele z siebie w tej postaci, co czyni ją wspaniałą do odtwarzania, ale też trudno ją zaakceptować. Mam w sobie jej upór, widzę, jak szybko się gniewa tak jak jej ojciec, a czasem jak ja. Widzę jej przytłaczające pragnienie robienia tego co dobre, nie zawsze wiedząc, jak najlepiej to zrobić – wyjaśniła.

Goerke ma już za sobą rolę Brunnhildy w innych częściach „Pierścienia Nibelungów”. Po raz pierwszy jednak, wystąpi w całym cyklu jak sobie niegdyś życzył Wagner. Zdaniem śpiewaczki największym wyzwaniem jest wytrwałość i wytrzymałość. Żąda tego od śpiewaka każda z części tetralogii, choć w inny sposób niezależnie od tego czy łączy się to z tessiturą lub fizycznymi i dramaturgicznymi wymogami.

– Jedną z pierwszych rzeczy, które sprawdzam w każdym teatrze to akustyka, sposób, w jaki dźwięk rozchodzi się po teatrze. Kiedy już są ustawione dekoracje chcę się przekonać czy twarda jest ich powierzchnia, czy duża jest przestrzeń, jak daleko będę w głębi sceny – wyjaśniła sopranistka. Jej zdaniem scenografia w przedstawieniu Met służy za muszlę akustyczną, co jest istotne w wielkich operach Wagnera; w dużej mierze pomaga śpiewakom.

„Pierścień Nibelunga” nieczęsto gości na scenach operowych. Wiąże się to z trudnymi wyzwaniami jakie stawia przed solistami. Śpiewacy wagnerowscy – a zwłaszcza wielkie wagnerowskie soprany – są zdaniem krytyków nieliczni. W każdym pokoleniu pojawia się ledwie kilka sopranów zdolnych sprostać precyzji wykonania wysokich nut i wymaganemu artyzmowi.

W nowojorskiej „Walkirii” występują także mezzosopran Janie Barton (Fryka), tenor Stuart Skelton (Zygmunt) oraz bas Gunther Groissbock (Hunding).