Wielka Sobota

Dziś inna niż dotąd Wielka Sobota. Na pewno będziemy o niej opowiadać dzieciom i wnukom. My zaś zapraszamy do obejrzenia filmu i przeczytania fragmentu publikacji, których powstanie umożliwiły etnograficzne badania terenowe zrealizowane w ramach projektu Archiwum Kultury Regionalnej.

W prace, których efektem są cztery książki z cyklu „Świat naszych przodków” oraz cztery filmy dokumentalne poświęcone kolejnym porom roku, zaangażowali się członkowie Koła Badaczy Kultury, którego założycielką i opiekunką jest folklorystka i kulturoznawczyni dr Agnieszka Przybyła-Dumin.

„W naszym rejonie wśród produktów, które są wkładane do koszyczka znajdują się zwykle jajka barwione – jednokolorowe – lub pisanki ozdobione opisanymi technikami, różna jednak jest ich liczba. Zarówno kiedyś, jak i dziś, część gospodyń wkłada tyle, ilu jest członków rodziny, pozostałe zaś zwracają uwagę na samą ich obecność, bowiem, jak opowiada pani Teresa Gazda:
››W niedzielę rano było to śniadanie dla wszystkich i dzieliło się jajkiem – tak jak opłatkiem – i każdy musiał kawałek z tego święconego zjeść. (…) Było jedno czy dwa jajka, tak żeby starczyło dla wszystkich.‹‹


Dla części naszych respondentów jajko jest symbolem Wielkanocy, dla innych życia czy dokładniej nowego, rodzącego się życia. Bywa, że w koszyczku, zwłaszcza niesionym przez dzieci, znajdują się czekoladowe ich odpowiedniki. Większość naszych rozmówców pytana o jego zawartość oprócz jajek wymieniała baranka, który części respondentów przywodzi na myśl Chrystusa. Do wcześniej opisanego, pieczonego w domu lub zakupionego, dołączona może być niewielka chorągiewka, która niepowszednio kojarzy się ze zwycięstwem lub zmartwychwstaniem i może być cała czerwona, biało-czerwona, zawierać wizerunek baranka, krzyża, najczęściej jednak napis „Alleluja!”. Podobnie wypiekany lub czekoladowy do koszyczka trafia często zajączek”.

Źródło:
Dagmara Tomiczek, Wielka Sobota, [w:] Świat naszych przodków. Tradycje wiosennego cyklu obrzędowego, oprac. Agnieszka Przybyła-Dumin, Czechowice-Dziedzice 2014.

Źródło:
Film dokumentalny: Tradycje letniego cyklu obrzędowego na terenie naszej gminy, reż. Dagmara Tomiczek, Czechowice-Dziedzice 2014.


„Większość naszych respondentów wkłada do koszyczka również chleb, najczęściej w postaci kromki lub piętki. W odpowiedzi na pytanie dotyczące powodów nierzadko mieszkańcy naszego rejonu odpowiadają: „żeby nigdy nie brakowało”. Czasem jednak chleb nie jest dołączany do produktów, które zostaną poświęcone, bowiem miejsce chleba zajmuje baranek. Wśród wiktuałów znajdują się również wyroby wędliniarskie określane przez naszych rozmówców jako kiełbasa, szynka, wędlina, wędzonka. Porcja jest zwykle niewielka, definiowana przykładowo jako dwa, trzy plasterki. Wymienionym produktom nierzadko towarzyszy chrzan, który w koszyczku może znajdować się w postaci korzenia lub tarty, ewentualnie połączony z jajkiem. Pani Anna Wiencek zwróciła nam uwagę, że mimo, iż przygotowanie koszyczka i skompletowanie jego zawartości było i jest domeną gospodyń, panowie pomagali w ciężkiej pracy, jaką dawniej było tarcie chrzanu:
››Kobiety piekły, a najgorsze było utrzeć chrzan, to była dla mężczyzn robota – utarcie chrzanu. No, trzeba było utrzeć to na takiej zwykłej tarce, teraz są maszyny (…), a kiedyś tego nie bywało. No to trzeba było trzyć, no to się płakało bardzo przy temu, trzeba to było gdzieś na polu trzeć albo co, bo w domu by się nie wytrzymało. To mężczyźni robili (…). To było u mnie, a jak był dom z gospodarstwem, to mężczyźni przy oporządzaniu zwierząt robili. Przygotowywali. (…) To się wcześniej przygotowywało, wkładało do wody i później w ten dzień się tarło dopiero (…), w poniedziałek albo we wtorek się wykopywało, w każdym bądź razie nie od środy, ani od czwartku. Tarło się w sobotę, żeby był świeży.‹‹
Pani Barbara Wiśniewska opowiedziała nam, w jaki sposób z jajek i chrzanu wykonuje dodatek do poświęconej wędliny:
››Do chrzanu więc: żółtko się zaciera z cukrem (…), białko się kroi w kosteczkę, drobniutko, do tego dodajemy chrzan (…). Chrzan się parzy gorącą wodą, żeby (…) tak nie szczypał i potem się wkłada do tego utartego ten chrzan. Chrzan do szynki podaje się.‹‹
Święcenie chrzanu nie jest jednak regułą, bowiem część naszych rozmówców nie wkłada go do koszyczka, jednak dla tych, którzy to robią jest najczęściej symbolem zdrowia. Ksiądz Emil Dyrda podzielił się z nami swoją wiedzą i spostrzeżeniami dotyczącymi wymienionych produktów:
››Święcone (…) jajko – symbol nowego życia i baranek albo mięso baranka było, bo Żydzi nie jedli wieprzowiny (…), to było nieczyste mięso. (…) Albo baranek, albo koźle, baranek musiał być jednoroczny i bez skazy (…) i dlatego to mięso (…), czyli to jest wędlina, trochę szynki, jakaś kiełbasa, jajko, chleb, (…) chrzan. I to po kawałeczku się przynosi do kościoła i to się święci, dzieli się na Wielkanoc. (…) Mięso, wędlina, to jest baranek, a u nas takim symbolicznym pokarmem na Wielkanoc jest szynka i dlatego święci się (…), a do tego jest chrzan. (…). Baranek upieczony też często dawają, tak po kawałku z tego wszystkiego.‹‹
W koszyczku naszych respondentów często znajduje się również pieprz i częściej sól, zazwyczaj niewielka ilość, której właściwości konserwujące są przez naszych rozmówców podkreślane, a sama obecność uzasadniona: „na zdrowie”. Wśród produktów przygotowanych do poświęcenia czasem jest obecne również masło, owoce i słodycze. W koszyczkach wielu mieszkańców naszego rejonu pojawia się dodatkowo niewielka ilość ciasta, jednak nie u wszystkich, bowiem niektórzy respondenci za słodki wypiek uważają baranka, inni znów nie dołączają tego typu wyrobów do produktów, które zostaną poświęcone.”

Źródło:
Dagmara Tomiczek, Wielka Sobota, [w:] Świat naszych przodków. Tradycje wiosennego cyklu obrzędowego, oprac. Agnieszka Przybyła-Dumin, Czechowice-Dziedzice 2014.